Przyjaciół e-Powiśla wycieczka na Żuławy. Tego się nie spodziewaliśmy
Pogodę trafiliśmy jak marzenie. Choć to kwiecień, który – jak wiadomo – przeplata trochę zimy trochę lata, było słonecznie i nawet całkiem jak na tę porę roku ciepło. W sobotni poranek jak na komendę stawiliśmy się wszyscy (!) punktualnie (!) przed pięknym dworcem PKP w Kwidzynie. Nasz radosny bus czekała wycieczka na Żuławy. Chcieliśmy odwiedzić rodzinną wieś błogosławionej Doroty z Mątów, która kazała się zamurować w kwidzyńskiej katedrze. Wszak Mątowy Wielkie mamy rzut beretem, a mimo to większość z nas jeszcze tam nie była. Wyruszyliśmy więc odwiedzić Sanktuarium błogosławionej Doroty, a przy okazji lepiej poznać sąsiednie Żuławy.
Napływowa żuławianka – Marta Antonina Łobocka z Kochamy Żuławy, pasjonatka kochająca Żuławy miłością prawdziwą, pokazała nam miejsca, których się nie spodziewaliśmy. Marto – ślicznie dziękujmy! A to wszystko stało się możliwe dzięki naszemu Koledze Olkowi Łubińskiemu, który poprosił swojego Kolegę Marka Grabarę, żeby nas zawiózł na Żuławy. Ten zaś zasponsorował nam tę wycieczkę. Marku – serdecznie dziękujemy. A MEGA Bus gorąco polecamy!
Tego się nie spodziewaliśmy – spontaniczny spacer po Nowym Stawie
Nowy Staw mieliśmy zwiedzić tylko z okien busa, ale szkoda zmarnować okazję na zobaczenie jednego z dwóch miast (po Malborku) na Żuławach Malborskich. I tak oto zaproponowana przez Adama „eine kurze pauze” na fajkę, przerodziła się w grupowy spacer po Nowym Stawie. Marta Antonina, z emocją w głosie, pokazała nam swoje miasto.








Zobaczyliśmy wyjątkowe rondo, którym jest kościół ewangelicki, przez miejscowych zwany „Ołówkiem”. Podziwialiśmy piękne, zielone, rzeźbione, drewniane drzwi oraz serca w fasadzie domu, za którymi kryła się osobista historia Marty.

Część wycieczki była zaskoczona, że w Nowym Stawie stoi tak duża kolegiata ze średniowiecznym rodowodem. Weszliśmy do środka i z uznaniem patrzyliśmy, ile pracy i finansów włożono już w ratowanie tego wyjątkowego zabytku.





Niestety nie można tego samego powiedzieć o słynnej nowostawskiej słodowni. Dziś stanowi ona widok sentymentalny. Poszliśmy więc dalej, przeszliśmy przez dwa rynki, które dzieli Ołówek, i oczywiście musieliśmy wejść choć na chwilę do cukierni „Jędruś”. Nie żebyśmy w Kwidzynie nie mieli bez, ptysiów, ciastek i drożdżówek. Ba, nawet „Jędrusia” mamy u siebie w Kauflandzie. Wiadomo jednak, że ten z Nowego Stawu to nie to samo.



Zwiedzamy cmentarz menonicki w Stogach Malborskich i odgadujemy znaczenie symboli
Po spacerze Marek zawiózł nas prosto na cmentarz menonicki w Stogach Malborskich. To największa tego typu nekropolia nie tylko na Żuławach, ale w całym regionie. Mogliśmy tu podziwiać wciąż jeszcze świetnie zachowane stele menonickie. Pełne symboli i symbolicznych napisów.




Część z nas zastanawiała się, co mogą oznaczać te kamienne motyle, makówki i kotwice. Dlatego dla zainteresowanych przybliżamy nieco tę symbolikę.
Symbole roślinne oznaczające życie i przemijanie
- Złamany kwiat (zazwyczaj róża lub tulipan) – to jeden z najbardziej poruszających symboli. Oznacza życie przerwane nagle, często w młodym wieku.
- Bluszcz – to symbol wiecznego życia, wierności oraz nieśmiertelności duszy.
- Liście palmy – to znak zwycięstwa nad śmiercią.
- Wieniec – to symbol zwycięstwa chrześcijańskiego, nagrody za godne życie i chwały wiecznej.
Symbole Upływu Czasu (Vanitas)
- Klepsydra – to klasyczny symbol przypominający o nieubłaganym upływie czasu i zbliżającym się końcu ziemskiej wędrówki.
- Zgaszona pochodnia (często skierowana w dół) – oznacza koniec życia, śmierć, ale także smutek bliskich pozostałych na ziemi.
- Czaszka i piszczele – przypominają o marności świata materialnego i równości wszystkich wobec śmierci.
- Moty – to symbol duszy opuszczającej ciało, metamorfozy i przejścia do nowego, lepszego życia.
Symbole Wiary i Odkupienia
- Kotwica – to symbol nadziei pokładanej w Bogu oraz stabilności wiary w trudnych chwilach.
- Gołębica reprezentuje Ducha Świętego, pokój boży oraz duszę zmarłego, która wznosi się do nieba.
- Serce – to symbol miłości do Boga i bliźniego oraz czystości intencji.
- Oko Opatrzności – przedstawione w trójkącie, oznacza boski dozór, opiekę i wszechobecność Boga w życiu człowieka.





Odwiedzamy Sanktuarium bł. Doroty w Mątowach Wielkich
W samo południe stawiliśmy się u celu naszej wycieczki, czyli w Mątowach Wielkich. Czekał tam już na nas ksiądz Karol Józefowicz – proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej pw. św. Piotra i Pawła w Mątowach Wielkich. Dzięki jego uprzejmości mogliśmy wejść do środka i zwiedzić sanktuarium bł. Doroty – świątynię, w której kwidzyńska rekluza otrzymała chrzest. Szczególnie interesowały nas wizerunki Doroty, które widniały m.in. na feretronie oraz na współczesnym obrazie namalowanym przez Krzysztofa Izdbeskiego-Cruz. Wrażenie robił też ołtarz oraz średniowieczna rzeźba Madonny z Mątów, datowana na 1420 rok.




Co dociekliwsi odkryli w tylnej części świątyni zabytkową chrzcielnicę. To właśnie w tej chrzcielnicy 6 lutego 1347 roku została ochrzczona błogosławiona Dorota z Mątów. Jest to więc bezpośredni świadek narodzin duchowych patronki Pomorza i diecezji elbląskiej. Dla wielu pielgrzymów jest to najważniejszy punkt sanktuarium, symbolizujący początek niezwykłej drogi mistycznej i pokutnej Doroty.




Z kolei Daniel Bloom na własne uszy mógł stwierdzić, że organy w sanktuarium są w tak dobrym stanie, że można by na nich zagrać unikatowy koncert. Te organy zostały zbudowane przez firmę August Terletzki z Elbląga. Był to jeden z najbardziej renomowanych zakładów organmistrzowskich w tej części Europy w XIX wieku. Instrument w Mątowach jest jednym z niewielu dzieł tej firmy, które przetrwało w niemal nienaruszonym stanie pod względem oryginalnej materii brzmieniowej.



Bo dokładnym obejściu świątyni, na której zachowały się na cegłach znaki wielkiej wody, oraz zlustrowaniu niezwykłej drewnianej wieży, tak charakterystycznej dla kościołów żuławskich, oraz po zrobieniu wspólnej, pamiątkowej fotografii, pojechaliśmy dalej.



Przejeżdżamy przez Bystrze – poznajemy ciekawostki o ossuarium i domach podcieniowych
Na żuławskiej wycieczce nie może zabraknąć cmentarzy i domów podcieniowych. Na cmentarzu ewangelickim w miejscowości Bystrze sprawdzaliśmy stan zabytkowego ossuarium. Na własne oczy mogliśmy przekonać się, że w tej średniowiecznej kaplicy, na dnie, wciąż spoczywają kości złożonych tu ludzi. Niestety malowidła na ścianach są już praktycznie niewidoczne.
Ossuarium (z łaciny os – kość) to miejsce lub naczynie służące do przechowywania ekshumowanych szczątków ludzkich, a konkretnie samych kości. To rozwiązanie stosowane od tysiącleci, wynikające najczęściej z pragmatyzmu oraz specyficznego podejścia do kultu zmarłych. Na Żuławach funkcję ossuariów pełniły czasem wydzielone części krypt pod kościołami lub niewielkie, zapomniane dziś obiekty przy cmentarnych murach, gdzie trafiały szczątki odnalezione podczas prac ziemnych.






Imponujący dom podcieniowy w Bystrzu to reprezentant architektury regionu. Niestety coraz częściej ulegającej degradacji i pomału odchodzącej w zapomnienie. Wciąż jednak mogliśmy na belce odczytać imiona właścicieli i budowniczego tego domu oraz podziwialiśmy zdobne kolumny podtrzymujące zabytkowy podcień. Przy okazji Marta Antonina obaliła tu kilka żuławskich mitów – jak choćby mówiący o tym, że domy podcieniowe to domy menonickie. Albo że liczba kolumn pod podcieniem świadczyła o zamożności gospodarzy.



Widok na Tczew i Mosty Tczewskie z Lisewa
Dalsza trasa wycieczki poprowadziła nasz wesoły autobus do Lisewa, gdzie rzuciliśmy okiem na zabytkowe słynne Mosty Tczewskie. Stały przy nich i ochraniały je uzbrojone żołnierki. Cóż, takie czasy… Zaryzykowaliśmy i zrobiliśmy sobie pamiątkową fotę. Będzie co wspominać. Gdy już skończyliśmy podziwiać panoramę Tczewa, pojechaliśmy dalej w kierunku przyzywającego nas obiadu. Po drodze jednak zatrzymaliśmy się, aby zobaczyć jeszcze dwie żuławskie atrakcje.





Mosty Tczewskie to światowej klasy zabytek inżynierii, który w chwili ukończenia w 1857 roku był najdłuższą żelazną konstrukcją w Europie. Ich unikatowość polega na połączeniu nowatorskiej kratownicy projektu Carla Lentze z monumentalnymi, neogotyckimi wieżami, które nadają przeprawie obronny, zamkowy charakter. Obiekt zapisał się tragicznie w historii jako jedno z miejsc rozpoczęcia II wojny światowej – to tutaj 1 września 1939 roku o godzinie 4:34 spadły pierwsze bomby, a polscy saperzy dokonali strategicznego zniszczenia mostu, by powstrzymać niemiecką ofensywę. Dziś uznawane są za technologiczny odpowiednik wieży Eiffla czy mostu Brooklińskiego, symbolizujący potęgę XIX-wiecznej myśli technicznej.

Z daleka podziwiamy wiatrak w Palczewie doświadczając żuławskiego klimatu
Gdy podróżuje się po Żuławach, to oprócz menonickich cmentarzy, domów podcieniowych i zabytkowych kościołów, trzeba zobaczyć przynajmniej jeden wiatrak. A że z tych zabytkowych zostały się tylko dwa, z których jeden stoi w Drewnicy niebędącej na trasie naszej wycieczki, pojechaliśmy do Palczewa.




W Palczewie stoi jedyny w regionie zachowany wiatrak typu holenderskiego. Ta imponująca konstrukcja z 1800 roku to prawdziwa ikona krajobrazu – w przeciwieństwie do popularnych niegdyś „koźlaków”, tutaj obracała się jedynie drewniana czapa ze śmigłami. Pokryty gontem ośmiobok stanowi żywy pomnik dawnej inżynierii i niderlandzkich wpływów na te tereny. Patrząc z daleka na ten zabytek architektury, mogliśmy poczuć klimat dawnych Żuław, gdy rytm życia wyznaczała tu siła wiatru i odgłos pracujących młyńskich kamieni.
I kiedy myślami byliśmy już na obiedzie, jadąc w kierunku miejsca popasu, naszym oczom ukazał się wyjątkowy, piękny dom w Pręgowie Żuławskim. Wyskoczyliśmy z busa, a w ruch poszły migawki aparatów i nasze smartfony. Nie da się ukryć, że to jeden z najbardziej fotogenicznych domów na Żuławach. Skorzystaliśmy więc z okazji, aby podziwiać go nie tylko przez tę chwilę, ale też zabrać jego wspomnienie ze sobą.




Popas w Dębinie czyli punkt kulminacyjny integracji
Po tak intensywnym popołudniu, głodni i spragnieni, dotarliśmy do Dębiny, gdzie dzięki uprzejmości naszego gospodarza Franka, mogliśmy posilić się przygotowanymi wcześniej (a tak naprawdę robionymi przez cały tydzień po nocach 🙂 przez Adama) kotletami rybnymi i szaszłykami.










Fot. galeria portertowa: Agnieszka Nelkowska
W tym miejscu ogromne podziękowania płyną w kierunku Jacka i Zosi, którzy specjalnie z Kwidzyna przyjechali na Żuławy, aby przygotować nam grilla. Dzięki nim, gdy tylko dojechaliśmy na miejsce, mogliśmy od razu zająć się pałaszowaniem. Kochani, jesteście super. Następnym razem też was weźmiemy XD.

Klimat żuławskiego gospodarstwa sprawił, że rozleniwiliśmy się na dobre. Po jedzeniu rozpełzliśmy się po podwórku ucinając sobie towarzyskie pogawędki i szukając miejsca, gdzie mogliśmy wygodnie usadowić swoje pupy. Integracja to najfajniejsza część wszystkich wycieczek. Dla Przyjaciół e-Powiśla cały ten dzień był integracyjny.










Podobało Ci się na Żuławach? Koniecznie wpadnij na Instagrama Marty Antoniny Łobockiej – Kochamy Żuławy po więcej inspiracji na żuławskie miejsca i wycieczki! Marta – bardzo Ci dziękujemy za tę wyjątkową przygodę na Żuławach <3.


Dziękujemy także Frankowi, którego gościnność dała nam tyle niesamowitych chwil i wzruszających wspomnień.

Podoba Ci się nasza społeczność Przyjaciół e-Powiśla? Dołącz do nas!
- Zobacz co robimy, aby poprzez sztukę i nasze naturalne talenty promować Powiśle
- Dołącz do Twórców e-Powiśla
Twórz i sprzedawaj swoje rzeczy za pośrednictwem naszej platformy. Promuj z nami swoją twórczość! Dołącz do nas i bierz udział w spotkaniach, wyjazdach i integracjach.
Zachęcamy wszystkich, aby przyłączyli się do naszej idei promowania naszego regionu – Powiśla poprzez prace jego twórców. Jak to zrobić? Skontaktuj się z nami.
Wiosna i lato to idealne pory roku na wycieczki, wypady i wojaże. Zachęcamy, aby w drogę zabrać ze sobą bawełnianą torbę na kanapki, kawę i dobrą książkę. Wyprowadź sztukę na ulicę i pokaż się z torbą z obrazem Piotra i Pawła Cielątkowskich, Karoliny Studzińskiej, lub zdjęciem Karoliny Mrówczyńskiej albo grafiką Miłosza Dobkowskiego.





